piątek, grudnia 24, 2004

Oli to dobrze!

Dostała niezłą szkołę życia ale sama chciała. I teraz wygląda na to, że wyszła na prostą. I nie będzie musiała siedzieć w tym domu wariatów pełnych nienawiści do całego świata.
No ale by nie było tak całkiem desperacko: od przedwczoraj nie jestem już zrazikiem. Od razu lepiej, swobodniej. I od dzisiaj świętujemy!!!

poniedziałek, grudnia 20, 2004

36 lat temu.

Siedzę sobie i słucham koncertowej płyty Janis Joplin z Big Brother and The Holding Company. Jest tak, jak 36 lat temu.
Czas zacząć rozsyłać życzenia świąteczne. Jutro przed południem zrobię część zasadniczą.

piątek, grudnia 10, 2004

Koniec SRE (chyba).

Po długiej przerwie wróciłem do SRE. Zasadniczo ją skończyłem. Może, jeśli będzie okazja, jeszcze to i owo pouzupełniam.

Skarpetka.

Wróciłem przedwczoraj, po dwóch dobach. Jak stara skarpetka ale dobrze jest.
A teraz zasypuję Klaudynę materiałami z matur próbnych, niech ma się na czym przygotowywać.
Magda robi ze mnie nieetatowego gamonia, paskuda jedna.

niedziela, grudnia 05, 2004

Może by tak wystartować w konkursie piękności?

Jutro znikam na jakiś tydzień. Mam nadzieję, że nie na dłużej. A po powrocie mam być zdatny do startu w konkursie piękności. Jak się ten lifting uda. Najbardziej na moim szybkim powrocie zależy Kasi, bo, jeśli nie zdążę, będzie musiała zastąpić mnie na wykładzie. Ten mus ją okrutnie onieśmiela. Ale ostatecznie ma te 30 lat doświadczenia w pracy dydaktycznej oraz wykształcenie matematyczne. A może taki występ przyda jej się w przyszłości?
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Padła Air Polonia. I z tego powodu Ola przyjedzie WizzAirem o tydzień wcześniej. Dobrze, że przed wyjściem dzisiaj na wykład zgodnie ze swoim zwyczajem sprawdzałem pocztę i zobaczyłem pierwsze doniesienia o wielkim upadku. Zdążyłem zawiadomić Kasię i Olę, a Ola zdążyła zarezerwować sobie bilet. Jeszcze muszą pokombinować z Pierrem nad powrotem.