Trzydniówka ciężkich rozmów mailowych z Magdą i Przemkiem na temat Oli, jej postępowania, a przede wszystkim jej prawa do samodzielnego podejmowania decyzji i naszej roli w ubezpieczaniu jej, gdy coś się nie uda. Mam nadzieję, że to i owo zrozumieli. I przy okazji, że Magda zacznie nieco inaczej traktować tych, którzy ją kochają.
Wczoraj byłem w Środzie Śląskiej. Znalazłem ten trzeci krzyż pokutny i go obfotografowałem. Oczywiście nie mogłem go znaleźć wcześniej, bo stoi w innym miejscu, niż wynikałoby to z mapy. Jakieś 50 m dalej. Niby niewiele, a jednak. Był ze mną Dziadek. Aż dziw, jak żwawo potrafi maszerować przy tych swoich przeszło 78 latach. Już dzień wcześniej zdziwiłem się widząc, jak idzie ulicą. Aż nie wierzyłem w pierwszej chwili, że to on. Myślałem, że wzrok mnie zawodzi: z wyglądu Dziadek, a zasuwa, jak mały samochodzik. W zimie któregoś dnia szliśmy przez mały kawałek razem ale zaraz musiałem go zostawić, bo sunął noga za nogą. Jednak, gdy jest trochę cieplej, inaczej się czuje.
Wracaliśmy zygzakując: przez Rakoszyce, Pełcznicę, Kostomłoty, Żarów, Wierzbną (co ją za mojej młodości Wierzbnem nazywano), Kliczków, Imbramowice, Paździorno, Maniów i Wojnarowice. Niezły zygzaczek. W większości wsi jest coś ciekawego do zobaczenia. A kiedy mieszkaliśmy w Żarowie, człowiek zupełnie nie zdawał sobie z tego sprawy. Trochę szkoda. Może podczas emerytury uda się to nadrobić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz