niedziela, maja 26, 2019

Dołek.

Kontynuowałem akcję skanowania dokumentów pozostałych po przodkach, którą zacząłem w marcu. Mam do zrobienia jeszcze tylko kilka najnowszych rzeczy. Trzeba było to zrobić, bo jest to jedyna szansa, by je wszystkie przeglądnąć i utrwalić jakoś ich treść. Co starsze są na papierze, który już rozpada się przy dotknięciu. A przy okazji jest szansa czegoś się dowiedzieć.
Niestety, jest to robota nieco dołująca. Po pierwsze grzebanie się w rzeczach pozostawionych przez bliskich, których już nie ma. A po drugie, jak sobie człowiek pomyśli, że obecnie bardzo wiele informacji zapisuje się w telefonach i w związku z tym zaraz po zaprzestaniu ich używania informacje te zostaną utracone, to robi się przykro. Nawet tyle po nas nie zostanie.
Kiedyś zajmę się zeskanowaniem naszych, Kasi i moich dokumentów. To będzie takie przygotowanie do końca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz