Pojutrze pójdę na Skwierzyńską, na obchody 75-lecia szkoły, w której pracowałem i z której blisko 21 lat temu poszedłem na emeryturę. To stało się okazją do przeczytania początkowych postów tego bloga, zapisanych tuż przed zmianą statusu zawodowego lub wkrótce po tym wydarzeniu. No i, oczywiście, do dokonania porównań zamiarów i stanu obecnego. dwadzieścia jeden lat to szmat czasu więc różnice są.
Przede wszystkim bardzo spadła moja aktywność fizyczna. Był to skutek przede wszystkim kontuzji, których sią nabawiłem. Najpierw problemy z nogami, później z kręgosłupem. No i konieczność unikania silnego nasłonecznienie, co, zwłaszcza w lecie, łatwe nie jest. Najpierw, przez rok prawie nie wychodziłem z kina. Później odkryłem siatkówkę kobiet i przez lata chodziłem a czasem i jeździłem na mecze. W pewnym momencie, nie mogąc pogodzić się ze zmianami, jakie w sporcie zaszły, odpuściłem, zamknąłem ten rozdział. W międzyczasie sam też przestałem udzielać się sportowo, najpierw jako startujący, później jako sędzia.
Dzięki Asi odkryłem spacery z przewodnikami po mieście a także przez jeden rok poza miastem. Bardzo to odpowiadało moim zainteresowaniom krajoznawczym i dawniej uprawianej aktywności. Zlekceważyłem sprawę nasłonecznienia i chyba za to zapłaciłem. Trwałem w tym do pandemii równolegle przypinając się do zajęć dla seniorów prowadzonych w MWW. Pandemia zmieniła wiele. Już nie ryzykuję skórą, nie uczestniczę w tych spacerach. Skończyła się też zabawa w MWW. Teraz korzystam z dobrze rozwiniętej komunikacji miejskiej, dojeżdżam tam, gdzie mnie interesuje i uczestniczę w zajęciach organizowanych przez funkcjonujące w mieście placówki kulturalne. A jest tego dużo, bardzo dużo. Staram się jednak mieć w każdym tygodniu dzień wolny, dla siebie tylko. Wtedy najczęściej też wychodzę ale już nie na coś, co zostało zorganizowane. Przeważnie jadę, by zobaczyć, co zmieniło się w mieście i ewentualnie utrwalić to na zdjęciu.
No, właśnie. Robię sporo zdjęć. Robiłem je jeszcze w czasach, gdy o emeryturze mogłem jedynie pomarzyć. Typowe zdjęcia rodzinne ale też fotki z wycieczek z uczniami, których odbyłem całkiem sporo. Jako emeryt miałem przez lata bardzo ważny temat: Dominik. Równolegle zdjęcia ze spacerów po mieście, zabytki, zabytki,... Z czasem bardziej zainteresował mnie upływ czasu i powodowane przez niego zmiany. I tak jest do dzisiaj. Wyjątkiem był czas pandemii, gdy nie można było nigdzie bywać poza domem. Wtedy, by nie zgłupieć do reszty, robiłem zdjęcia kwiatków, kory, powierzchni kawy, itd. Coś takiego może wrócić, gdy już wiek i forma nie pozwolą mi przemieszczać się poza domem.
Ważnym elementem mojego życia były wypady do Świdnicy i Żarowa. Ostatnio jest ich bardzo mało, być może nawet w tym roku z nimi skończę. Zaplanowałem sobie, na kiedy - jeszcze nie wiem, wyjazdy podsumowujące.
No i coś, co przewidywałem. Trudności w czytaniu. Kłopot, smutek. Choć dzięki temu mam jakby więcej czasu na przemyślenie, uporządkowanie zbioru wiadomości, które przez dziesięciolecia gromadziłem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz