czwartek, sierpnia 08, 2024

Działo się.

 To, że nie pisałem przez ponad miesiąc, nie znaczy, że nic się nie działo. Najpierw zmarła Ciocia Hania. Nasze pokrewieństwo było dość odległe. Podobno babcia Cioci Hani i dziadek mojej Mamy (czyli Karol Kaiser) byli rodzeństwem. Właściwie nie jest to najważniejsze. Istotne jest to, że znaliśmy się i lubili. Cioci dawno nie widziałem, bo jej stan zdrowia powodował, że obawialiśmy się, że zacznie dopytywać się o mojego Ojca, który już od ośmiu lat nie żyje. A ta wiadomość mogłaby jej zaszkodzić. A ostatnio to już znaczenia nie miało, bo i tak wiele do niej nie dochodziło. Po śmierci jej zięcia byliśmy tam w domu ale Ciocia leżała w swoim pokoju i nawet nie wiedziała, co się wokół niej dzieje. Ot, starość. W pamięci pozostaje mi cudowny smak robionego przez nią piroga. Potrafiła przyjść do nas i mi go przynieść. Tylko to było prawie już trzydzieści lat temu.

A później mieliśmy odwiedziny potomstwa. Najpierw, 14 lipca przyjechał Dominik. Trochę pobył z nami, trochę ze swoim ojcem, odwiedził też drugich dziadków. Odjechał 31 lipca a już 5 sierpnie przyjechali Ola, Konstancja i Eliasz. Na krótko, dzisiaj odjechali. Szkoda, że nie doszło do spotkania wszystkich wnuków. Tak już jest, ludzie mają sprawy, ludzie się spieszą.

No i znów zostaliśmy sami za to z planami na godne spędzanie czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz