piątek, grudnia 30, 2005

No i po świętach.

Szumnie dość w tym roku było. Z powodu uroczystości Dominika. Oczywiście przyjechała też Ola. Była przez tydzień, wyjechała właśnie wczoraj. Przeszło to nawet dość sprawnie. Tylko opóźniony był odlot samolotu z Warszawy. Przyjazd był trudniejszy.
Rozbierają halę w Hydralu na Grabiszyńskiej. Nie mam jednak szczęścia do pogody, by jej szkielet sfotografować. Może teraz w sylwestrowo - noworoczny weekend się uda.
Dzisiaj Andrzej dostał kartkę ze swoją podobizną i zaraz do mnie zadzwonił w tej sprawie. Kawał się więc udał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz