Zastosowano wobec mnie chwyt "jak Ci coś potrzeba, zrób to sam, będzie dla wszystkich". Właściwie przy takiej ilości wolnego czasu, jaką mam, mogłoby to się udać, gdyby nie fakt, iż dziedzina, której to dotyczy nie jest jeszcze przeze mnie dostatecznie opanowana. W każdym razie dzisiaj byłem na długiej, prawie półtoragodzinnej rozmowie. Skończyło się na tym, że zaproponowałem kontaktowanie się ze mną, gdyby rzeczywiście znalazło się coś, w czym mógłbym byc przydatny.
Wracałem dość mocno zamyślony i na przejściu dla pieszych wyminąłem się z kimś, kto przypomniał mi znajomą. Tylko przypomnienie to przyszło zbyt późno, bym mógł je zweryfikować. Cofnąć się, by to zrobić nie mogłem, bo mogłoby to być uznane za napaść. I tak zaostanę z małą zagadką.
A, podczas rozmowy, o której napisałem, mój specyficzny sposób wyrażania się został uznany za ładny. I to mnie zaskoczyło. Inna rzecz, że inaczej mówię a zupełnie inaczej piszę.
Wracałem dość mocno zamyślony i na przejściu dla pieszych wyminąłem się z kimś, kto przypomniał mi znajomą. Tylko przypomnienie to przyszło zbyt późno, bym mógł je zweryfikować. Cofnąć się, by to zrobić nie mogłem, bo mogłoby to być uznane za napaść. I tak zaostanę z małą zagadką.
A, podczas rozmowy, o której napisałem, mój specyficzny sposób wyrażania się został uznany za ładny. I to mnie zaskoczyło. Inna rzecz, że inaczej mówię a zupełnie inaczej piszę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz