
Byłem dzisiaj na Klecinie. Ostatnio trochę ją polubiłem. Przypuszczam, że dlatego, iż w znacznym stopniu zachowała charakter dziewiętnastowiecznego osiedla przyfabrycznego, w czym przypomina Żarów. I jest przy tym równie, a może nawet bardziej brzydka. I przy okazji zdobyłem trochę ciekawych informacji.
Po pierwsze to, co dotyczy tytułu. To nie to, co możnaby pomyśleć, nie. Po prostu przestała działać klecińska piekarnia, którą prowadził Władysław Papież wraz ze swoją żoną Marią. Przed laty zdarzało mi się tam kupować chleb. Niezły był.
Chyba klecińską specjalnoscią sa ciekawe tabliczki na furtkach. Kiedyś już widziałem ręcznie malowaną tabliczkę, na której wymieniono w bardzo sympatycznej formie wszystkich mieszkańców, tzn. właścicieli domku i ich chyba jeszcze małe dzieci. Dzisiaj zauważyłem następującą: "Uwaga! Groźny pies, a właściciel jeszcze gorszy!" Też fajna.
Będąc z Jarosławiu ubawiłem się widząc wspólny szyld ginekologa i stomatologa. Na Klecinie jest podobnie, szyldy sąsiadują ze sobą. Jestem coraz bardziej przekonany, że odbywa się tam kompleksowa obsługa pacjentek w tym samym czasie, na tym samym fotelu. Ponoć podobnie te dwie medyczne specjalności sąsiadują ze sobą w Świebodzinie. Chyba coś w tym musi być.
Nad Karmelkową jeszcze na Oporowie przebiega linia elektryczna. Na drucie wiszą buty. Czyżby zostawił je tam jakiś linoskoczek?
Na polu między Kleciną a autostradą wściekle drą dzioby skowronki. Chyba wreszcie już pogoda przestanie nas zwodzić i nastanie prawdziwa wiosna.
Moja sympatia do Kleciny chyba rzeczywiście ma wspominkowe podstawy. Ostatnio jestem wprost zauroczony Shakespeare's Sister. A przecież to gwiazda z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Wtedy lubiłem, teraz przepadam.
Po pierwsze to, co dotyczy tytułu. To nie to, co możnaby pomyśleć, nie. Po prostu przestała działać klecińska piekarnia, którą prowadził Władysław Papież wraz ze swoją żoną Marią. Przed laty zdarzało mi się tam kupować chleb. Niezły był.
Chyba klecińską specjalnoscią sa ciekawe tabliczki na furtkach. Kiedyś już widziałem ręcznie malowaną tabliczkę, na której wymieniono w bardzo sympatycznej formie wszystkich mieszkańców, tzn. właścicieli domku i ich chyba jeszcze małe dzieci. Dzisiaj zauważyłem następującą: "Uwaga! Groźny pies, a właściciel jeszcze gorszy!" Też fajna.
Będąc z Jarosławiu ubawiłem się widząc wspólny szyld ginekologa i stomatologa. Na Klecinie jest podobnie, szyldy sąsiadują ze sobą. Jestem coraz bardziej przekonany, że odbywa się tam kompleksowa obsługa pacjentek w tym samym czasie, na tym samym fotelu. Ponoć podobnie te dwie medyczne specjalności sąsiadują ze sobą w Świebodzinie. Chyba coś w tym musi być.
Nad Karmelkową jeszcze na Oporowie przebiega linia elektryczna. Na drucie wiszą buty. Czyżby zostawił je tam jakiś linoskoczek?
Na polu między Kleciną a autostradą wściekle drą dzioby skowronki. Chyba wreszcie już pogoda przestanie nas zwodzić i nastanie prawdziwa wiosna.
Moja sympatia do Kleciny chyba rzeczywiście ma wspominkowe podstawy. Ostatnio jestem wprost zauroczony Shakespeare's Sister. A przecież to gwiazda z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Wtedy lubiłem, teraz przepadam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz