poniedziałek, lutego 12, 2007

Jestem, jestem.


Mało, malusieńko się ostatnio udzielam. Po prostu dzień po dniu upływa podobnie do poprzednich. Rutynowe i bardzo dla mnie miłe spacerki z Dominikiem, tym małym rozdeptywaczem śniegu z powyższego zdjęcia. W weekendy mecze siatkówki. W minioną sobotę był rewelacyjny, warto było być (zawsze warto ale na tym szczególnie).
W poprzednią sobotę były obchody dziewięćdziesiątych urodzin cioci Trudzi. Oj, ma ona jeszcze formę, ma. Chciałbym w takiej formie dociągnąć choćby do osiemdziesiątki.
Ostanio udało mi się ustanowić rekord: calusieńki film zrobić pusty. Nie zorientowałem się, że przy słabych bateriach galwanometr może pokazywać warunki ekspozycji, a migawka nie będzie wyzwalana. Na szczęście zdjęć miało tam być niewiele i w dodatku byłyby takie, że będę mógł je w najbliższym czasie powtórzyć. I pewnie powtórzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz