Wczorajszy dzień był po protu szary. I to z kilku powodów. Pogoda - szara. Bohater (niezbyt pozytywny) dnia - Szary. Sportowo też szaro, zwłaszcza pod wieczór.
Co do drugiego powodu szarości, to do człowieka nic nie miałbym, gdyby potrafił zachować się przyzwoicie. A to kręci do ostatniej chwili i wreszcie, przebrany w strój arcyszamana robi za ofiarę. Pal licho. Szczytem obłudy popisał się primaszaman. Gnojenie ludzi jakoś mu dotychczas nie przeszkadzało, a gdy dopadło to kolesia, zaczął być krytyczny wobec tego, co się dzieje. O, jak dobrze nie mieć już nic wspólnego z tymi okazami. Ale i był moment zabawny: wyobcowana kaczka klapiąca skrzydełkami. Cukiereczek.
Myślałem, że w ciągu ostatnich 2 lat stałem się kompletnym solistą. A tu niespodzianka, na chwilę dopadła mnie przeszłość. Okazało się, że przed kilkunastoma laty byłem członkiem założycielem klubiku sportowego. Udzielałem się w nim krótko, myślałem więc, że mnie po prostu skreślili. A tu nie, jestem jeszcze. Ponieważ klubik już dawno nie prowadzi działalności, trzeba go było zlikwidować i tu ponoć mój udział był potrzebny. No, ale i to już chyba załatwione. Przypomniałem sobie, że współzakładałem jeszcze drugi klubik oraz sekcję kolejnego klubu. Ależ byłem w swoim czasie aktywny. Sekcja działa do dzisiaj choć niezbyt oficjalnie. Ten drugi klubik za to ma się dobrze, choć też już w jego działalności od dawna nie uczestniczę - są młodsi, niech się wykazują, ja wolę być w dalekim odwodzie. W razie potrzeby chętnie pomogę ale na jakiekolwiek stałe formy działalności ochoty nie mam.
Co do drugiego powodu szarości, to do człowieka nic nie miałbym, gdyby potrafił zachować się przyzwoicie. A to kręci do ostatniej chwili i wreszcie, przebrany w strój arcyszamana robi za ofiarę. Pal licho. Szczytem obłudy popisał się primaszaman. Gnojenie ludzi jakoś mu dotychczas nie przeszkadzało, a gdy dopadło to kolesia, zaczął być krytyczny wobec tego, co się dzieje. O, jak dobrze nie mieć już nic wspólnego z tymi okazami. Ale i był moment zabawny: wyobcowana kaczka klapiąca skrzydełkami. Cukiereczek.
Myślałem, że w ciągu ostatnich 2 lat stałem się kompletnym solistą. A tu niespodzianka, na chwilę dopadła mnie przeszłość. Okazało się, że przed kilkunastoma laty byłem członkiem założycielem klubiku sportowego. Udzielałem się w nim krótko, myślałem więc, że mnie po prostu skreślili. A tu nie, jestem jeszcze. Ponieważ klubik już dawno nie prowadzi działalności, trzeba go było zlikwidować i tu ponoć mój udział był potrzebny. No, ale i to już chyba załatwione. Przypomniałem sobie, że współzakładałem jeszcze drugi klubik oraz sekcję kolejnego klubu. Ależ byłem w swoim czasie aktywny. Sekcja działa do dzisiaj choć niezbyt oficjalnie. Ten drugi klubik za to ma się dobrze, choć też już w jego działalności od dawna nie uczestniczę - są młodsi, niech się wykazują, ja wolę być w dalekim odwodzie. W razie potrzeby chętnie pomogę ale na jakiekolwiek stałe formy działalności ochoty nie mam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz