środa, sierpnia 17, 2022

Prawie koniec.

 Już blisko koniec wakacji. Przesiedzianych w domu, bo nie chciałem zostawiać na dłużej samego czworonoga a poza tym musiałem robić zakupy, których zazwyczaj nie robię. Odpadły więc całodniowe wycieczki. Trochę szkoda, bo co najmniej dwie mnie bardziej interesowały. Może zostaną powtórzone i będę miał okazję i możliwość skorzystać.

Przez niecały tydzień mieliśmy gości, młodsze wnuki. Niestety, starszy nie miał ochoty albo możliwości przyjechać. Już trzecie wakacje czekam na niego na próżno. Powoli przyzwyczajam się do myśli, by zaprzestać czekania. Przyjedzie, to dobrze. Nie przyjedzie - drugie dobrze. A jak przyjedzie, to może się zobaczymy, choć nie wiem, czy wtedy ja będę miał na to ochotę.

Nieczęsto robię sobie zdjęcia. Uważam, że jest wiele ciekawszych motywów. Właściwie jedynie regułą jest takie zdjęcie wtedy, gdy kupuję jakiś nowy aparat. To taki symboliczny akt wejścia w posiadanie. Stanowczo nie uważam, że dzień bez selfie to dzień stracony. Mam znajomego, który postępuje tak, jakby miał takie właśnie przekonanie. Przyznam, że jest to dla mnie nieco denerwujące. Codziennie dostaję do zobaczenia kolejne jego selfie, brrrrrrr.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz