Planowałem wyjazd do Świdnicy na mecz. Nic z tego nie wyszło, dziwnym trafem obydwie strony zapomniały ogłosić porę jego rozpoczęcia. W ogóle jakimś trafem nie informowały, że on się odbędzie. To się nazywa szacunek dla kibiców.
Niewiele straconego. Korzystając z tego, że ostatnio mam sporo wolnego czasu, nawet za dużo, jak na mój gust, pojechałem do Żarowa. I tak miałem zamiar zobaczyć nową wystawę w izbie historycznej a przy okazji nieco podreptać i zrobić zdjęcie remizy strażackiej. Zrobiłem kilka, jedno tu pokazuję. Pozostałych na razie nie ściągnąłem i nie przeglądnąłem. Jakieś wybiorę i wrzucę na Fire Station.
Przyznam się, że odczuwam pewne wyrzuty sumienia względem Żarowa.
Mieszkałem w nim jako dziecko - młodzianek przez 10 lat i wyjeżdżałem z
ulgą. Właściwie nie podobało mi się i szczególnie mnie nawet nie
interesowało. Kojarzyło mi się przede wszystkim z chmurami sadzy ciągnącymi od stacji kolejowej, łomotem kół wozów i
samochodów na kostce głównej ulicy oraz wszechobecnym intensywnym
zapachem migdałów. Zapachem tak intensywnym, że aż smrodem. Szczególnie w
mgliste dni. A mglistych dni było tam sporo - domieszki wprowadzane do
atmosfery przez zakłady chemiczne stanowiły centra kondensacji pary
wodnej, to i mgła gotowa. A jak zamgliło, to nawet u nas, w południowej
części miasta, najbardziej odległej od fabryki chemicznej, nie można
było okna otworzyć. Już po wyprowadzce, przy okazji jakichś odwiedzin
Żarowa zauważyłem, że jego mieszkańcy wszyscy mają osobliwą, chorobliwie
bladą cerę, nawet w lecie. Nic dziwnego - w takim środowisku.
Dopiero niedawno spostrzegłem, że okolice miasta są bardzo ładne i ciekawe. A i w mieście, które co prawda urodą nie powala, można na czymś zawiesić oko. Na przykład dzisiaj zauważyłem oryginalną, przeszło stuletnią stolarkę w pewnym oknie. Niestety, bardzo już zniszczoną. Tu i ówdzie kamienice mają fajne detale a wille na pl. Wolności są po prostu ładne. Szkoda, że nie widziałem tego wcześniej. Chyba musiałem dojrzeć.
I po latach od likwidacji zakładów chemicznych wreszcie ulotnił się zapach migdałów i ludzie mają zdrowszy wygląd.
Dopiero niedawno spostrzegłem, że okolice miasta są bardzo ładne i ciekawe. A i w mieście, które co prawda urodą nie powala, można na czymś zawiesić oko. Na przykład dzisiaj zauważyłem oryginalną, przeszło stuletnią stolarkę w pewnym oknie. Niestety, bardzo już zniszczoną. Tu i ówdzie kamienice mają fajne detale a wille na pl. Wolności są po prostu ładne. Szkoda, że nie widziałem tego wcześniej. Chyba musiałem dojrzeć.
I po latach od likwidacji zakładów chemicznych wreszcie ulotnił się zapach migdałów i ludzie mają zdrowszy wygląd.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz