No i moi goście odjechali we wtorek wczesnym popołudniem. A ja postanowiłem pójść sobie do kina i to od razu na dwa filmy. Najbardziej pasowało mi w "Koronie".
Najpierw było więc "RRRRrrrr". Myślałem, że będzie zabawniej. Depardieu był obsadzony w drugoplanowej roli. A właściwie ze względu na jego udział w filmie chciałem go zobaczyć. W pewnym momencie mało nie zasnąłem.
Za to później oglądnąłem "Fahrenheit 9/11". Świetny film i ze względu na treści i na sposób zrobienia. Każdy myślący powinien go sobie poogladać i pomyśleć, skoro ma tę umiejętność. Widać, że autor ma talent, umiejętności i pasję. Film był chwilami rozśmieszający (ale to był śmiech drwiący), chwilami rozczulający, a chwilami brutalny.
Teraz sobie trochę odreagowuję słuchając Dido.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz