wtorek, sierpnia 03, 2004

Wczoraj nie tylko hałas miałem przed domem ale jeszcze obłoki kurzu z ciętych klocków chodnikowych. Nawet nie można było dotknąć bramy przy wychodzeniu z domu. Wieczorem trochę ją opłukałem wodą z węża.
Byliśmy u Magdy i Przemka, aby Klaudyna i Andrzej mogli się z nimi pożegnać. Nakręciliśmy się przy tym co niemiara, bo Muchobór Wielki jest praktycznie zamknięty dla ruchu. Przemek po wizycie u dentysty wyglądał, jakby zainkasował mocny prawy sierpowy. Po prostu rewelacyjnie.
Leon, gdy tylko może, wyrywa na ulicę. Wczoraj ujadł dziadka, gdy ten usiłował go wepchnąć na podwórko. Stary pies miewa humory, trzeba na niego uważać.
Ola przedwczoraj odezwała się do Kasi i do mnie. Znalazła sobie jakąś dorywczą pracę, zawsze parę euro wpadnie. I zgłosiła się do łowców głów. Może coś z tego w końcu będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz