Wrzesień i mamy zmianę mojego sezonu zajęciowego. Skończyły się spacery po mieście z przewodnikiem, zacznie się chodzenie na mecze siatkówki. W tym tygodniu jeszcze nie, chyba będzie wolny weekend, jeśli nie liczyć przyjęcia urodzinowego Dominika. Ale już w przyszłym tygodniu staruję. W sobotę powinienem pojechać do Trzebnicy, a w niedzielę po meczu we Wrocławiu - do Obornik Śląskich. Swoją drogą bardzo dawno tam nie byłem a kiedyś tak często odwiedzałem to przemiłe miasteczko.
Do Trzebnicy jechałem ostatnio dwukrotnie, z Dominikiem do szpitala. Ciągnie się sprawa jego paluszka. Ostatnio przyklejono mu haftkę do paznokcia. Zaczepia się o nią gumkę i Młodziec ma ćwiczyć prostowanie i zginanie. Niestety, nie może tego robić w szkole z wiadomych powodów. A poza tym od dzisiaj do piątku jest on naszym przemiłym gościem. W piątek chyba nawet ja będę go musiał odstawić do szkoły. Odbieranie i doprowadzanie do domu jest moim stałym, tradycyjnym zajęciem.
Ciągle czekam na naprawienie mojego dużego aparatu fotograficznego. Okropnie się sprawa ciągnie. Gdybym wiedział, że nie da się go naprawić, już dawno kupiłbym jakiś nowszy odpowiednik. A tak łatam średniakiem.
Próbuję korzystać z Google+, zobaczę, co z tego wyjdzie.
Próbuję korzystać z Google+, zobaczę, co z tego wyjdzie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz