niedziela, stycznia 15, 2006

Ależ sobie nagrzałem!!!

Dzisiaj pierwszy raz od wielu, wielu lat rozpaliłem w piecu koksowym. Chcę wypalić stare zapasy przed wymianą pieców na wiosnę. I od razu mimo mroziku na polu w mieszkaniu zrobiło się bardzo cieplutko. Aż za bardzo, jak na moje i Leona potrzeby. Ma też znaczenie to, że Leon nie jest przeze mnie wypuszczany i wpuszczany z częstotliwością 3 razy na 5 minut. Wychodzi, kiedy rzeczywiście jest taka potrzeba.
Wczoraj dałem sobie powód do śmiechu z samego siebie. Postanowiłem wybrać się na mecz. Nie wiedząc, o której się on zaczyna, pojechałem za wcześnie o 2 godziny. Nic to, zrobiłem sobie spacerek. Też miło. A kiedy nadeszła właściwa pora, zorientowałem się, że będę chyba jedynym widzem. Poczułem się dziwnie. Tak jakoś niezwykłe byłoby siedzieć całkiem samotnie na trybunie i ogladać mecz. Tego jeszcze nie przeżyłem. Raz byłem jedyny w kinie i zanosiło się na to, że seans się nie odbędzie (na szczęście doszło jeszcze w ostatniej chwili kilka osób). Natomiast mecz odbywa się niezależnie od ilości widzów. Spękałem, zrezygnowałem, wróciłem do domu. Mecz oczywiście się odbył, znam wynik. A ja do tej pory śmieję się ze swego przypadku.
Dzisiaj pogadałem sobie trochę smsami z Justynką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz