niedziela, września 05, 2004

Trochę dobrze, trochę źle.

Codziennie spotykają mnie wyrazy sympatii ze strony byłych uczniów. Bardzo to z ich strony miłe choć podsyca moją tęsknotę. I trochę przykro za każdym razem odpowiadać im, że już wspólnie nie popracujemy. Że moje przejście w stan spoczynku było nieodwołalne i nie miało nic, ale to nic wspólnego z nimi i z jakością kontaktów między nami.
Dzisiaj na forum Wyborczej przeczytałem z żalem informację Piotrku G. Ktoś go widział na rynku i to w złym stanie. Ja spotkałem go przed rokiem. Nie poznał mnie, był pod wpływem... To okropne, co się z im stało. Kiedyś jeden z lepszych koszykarzy "Śląska", pod koniec zawodniczej kariery grał we Francji. Takie były wtedy zwyczaje, że dobrzy sportowcy kończąc występy dostawali pozwolenie na starty w zachodnich klubach, by mogli sobie trochę zarobić i odłożyć na czas, kiedy już odejdą od sportu. Piotrek po powrocie podjął pracę nauczyciela w jednej ze szkół podstawowych, prowadził też szkółkę koszykarską dla WKS-u. Wtedy go poznałem. Był bardzo oddany swojej pracy i dzieciom. Zmieniłem pracę, spotkałem go kilka lat później, był w nieciekawym towarzystwie. Rozpił się. Podobno po następnych kilku latach wyrzucono go z pracy. A teraz, ech... Szkoda człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz