Pogoda trochę popsuła się ale na Maślice pojechałem. Obydwa kościoły zobaczyłem sobie z zewnątrz, bo pozamykane na głucho. Nawet nie ma możliwości popatrzenia przez jakąś szybkę czy kratkę. Kliniczny i podwójny przykład syndromu kościoła oblężonego. Trzeba będzie kiedyś, gdy dłużej będzie jasno, wybrać się w porze mszy, bo zobaczyć te "piękne", jak mówią, wnętrza trzeba.
A w środę do kina. Bilet już mam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz