Dzisiaj wypadałyby urodziny mojej Mamy. Wypadałyby, gdyby żyła ale od czternastu lat już nie żyje. Czas pędzi.
Mama nauczyła mnie miłości i szacunku do książek. I właśnie dzisiaj, wobec nadchodzącej nieuchronnie, choć niezbyt szybko, przyszłości, musiałem poważnie przystąpić do zapełniania moimi starymi, choć nie aż tak bardzo starymi, książkami kontenerów na makulaturę. Tak się czuję, jakbym sam sobie amputował część mózgu. Muszę się znieczulić. A tu, jak na złość, Asia złapała jakiegoś wirusa i nie może mi towarzyszyć. Wspomaga mnie tylko w ograniczonym zakresie Kasia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz