czwartek, lipca 22, 2004

No, nareszcie nie pada. Za to codziennie jest parno, zanosi się na burzę. Jak dotychczas kończy się jednak na tym, że odrobinę pobłyska. Nawet Leon się tego nie boi.
Leon to teraz jedyny mój towarzysz. Nikt nie pisze, nikt nie dzwoni. Tylko wieczorami na chwilę wpada Przemek, by zobaczyć, jak postępuje budowa. I jeszcze raz na jakiś czas podeśle coś Ela. Nie chcę jednak zbyt często z nią korespondować. Nie twórzmy pozorów.
Przedwczoraj przysłał mi nieco zdjęć Daniel, pójdą na stronę 5tp. Chyba zaraz się za nie wezmę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz