W lipcu spory ładunek tego, co lubię - koncertów organowych. W piętki w kościele św. Elżbiety a w niedziele - Bożej Opatrzności. Za każdym razem okazja do resetu, trochę pomyślenia w spokoju. Bardzo mi się to przydaje. Niestety, niedzielne koncerty kończą się jutro. Sierpień będzie dość pusty. Spróbuję wypełniać go na inne sposoby.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz