poniedziałek, sierpnia 15, 2011

Smaczek.

Wczoraj wracając z wycieczki odczułem takie pragnienie, że aż wszedłem do pobliskiego sklepu, by kupić coś do picia. Mimo tego, że do domu miałem jakieś 150 m, tak mnie wysuszyło. No i kupiłem piwo "Lubuskie Jasne". Musiałem je najpierw schłodzić więc wcześniej już zaspokoiłem pragnienie i piwo wypiłem później, na spokojnie. I tu bardzo pozytywne zaskoczenie: piwo ma całkiem inny, niż piwa typu novotel, smak. W dodatku jest dobre. Ot, przewaga małego browaru. A poza tym w moim małym pobliskim sklepie można kupić piwa czeskie. Dzisiaj więc poczuję się jak Szwejk.
Co miałem na myśli pisząc "piwa typu novotel"? Otóż kiedyś podobno było tak, że wszystkie hotele sieci Novotel były identyczne, by klienci nie musieli przystosowywać się każdorazowo zamieszkując w kolejnym hotelu sieci. Może i teraz też tak jest. I w znacznym stopniu podobnie jest z piwami, wszędzie jednakowo nudnymi. Kiedyś wyjeżdżając miałem zwyczaj próbować lokalnego piwa. Teraz nie ma to sensu, bo wiele małych i całkiem niemałych browarów zlikwidowano, a pozostałe, zrzeszone w dużych sieciach, robią pod różnymi nazwami niemal identyczną lurę. Czy ktoś jeszcze pamięta wrocławski, robiony we Wrocławiu "Full" czy "Piasta" albo "Mieszczańskie"? Ale myślę o piwach z Wrocławia a nie na przykład niby wrocławskim "Piaście" ze Szczecina.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz