Dzisiaj zmarł Gary Moore. Może nie był on w najściślejszym gronie ulubionych przeze mnie muzyków ale bardzo go ceniłem. Szkoda wielka, zwłaszcza, że wcale nie był w bardzo zaawansowanym wieku. Mógł jeszcze długo nas cieszyć. Tak to już jest, że ciągle przychodzi odnotowywać straty.
Uczucia mam dzisiaj mieszane po meczu, na jakim byłem. Dokładniej po jednym z pięciu meczów. Otóż jedna z drużyn wystąpiła z założeniem, że przegra, bo to się opłacało. Przegrana teraz daje większe szanse ulokowania się wyżej w przyszłości. Jasne, że drużyna, działacze, trenerzy są rozliczani z ostatecznych wyników i z tego punktu widzenia opisane zachowanie jest jak najbardziej racjonalne. Tylko jakoś mi to wygląda niesportowo. Wiem, że takie zjawiska są częste w "dorosłym" sporcie ale w młodzieżowym? Tyle, że ja już stary jestem, patrz zakończenie poprzedniego akapitu. Swoją drogą ciekawe, jak by to odebrała DM. Nie fakt mojej starości, oczywiście.

skoro o mnie mowa, to wypowiem się na ten temat:)
OdpowiedzUsuńByłam kiedyś w podobnej sytuacji, ja i cała moja drużyna... ale wszystkie zgodnie stwierdziłyśmy, że skoro wypluwamy płuca na treningu to nie po to, żeby potem podkładać się na meczu...i chociaż wygrana dawała nam mniej korzyści niż przegrana, to zdecydowanie lepiej człowiek czuje się po zasłużonym zwycięstwie...gra się do ostatniego gwizdka i chociaż przepisy, układ w tabeli itp potrafią płatać figle (czyt. jak wygrasz to i tak przegrasz, nie awansujesz itd), to w sporcie powinno kierować się zasadą fair play...i tej zasadzie jestem wierna do dziś...pozdrawiam :)
DM, jestem z Ciebie dumny.
OdpowiedzUsuńdziękuję, to bardzo miłe:)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam