Ostatnio Leon mocno podupadł. Brudzi tak, że strach go na dłużej przetrzymywać w domu. Zresztą siedząc w mieszkaniu chyba za bardzo się rozgrzewa i źle to na niego wpływa. Robi się ospały, porusza się niechętnie, jest jakby niezbyt przytomny. Natomiast wypuszczony na ogród młodnieje w oczach. Potrafi dziarsko uwijać się po trawniku, nawet czasem trochę poszczeka. Z tych względów korzystamy z ciepłej pogody i możliwie dużo pozwalamy mu być na podwórku. W nocy śpi w budzie. Były z tym na początku kłopoty ale się przyzwyczaił. Tylko Kasi od czasu do czasu odbija i ciągnie psisko w dzień do domu nie wiadomo po co.
Przedwczoraj wieczorem bez widocznego powodu Leon dostał jakiegoś napadu paniki. Zaczął biegać po mieszkaniu obijając się o drzwi. Wypuszczony ganiał po ogrodzie i podwórku tłukąc w płoty i w piaskownicę. Trwało to ponad pół godziny, po czym uspokoił się, przeszedł w swój normalny trucht i w końcu położył się do spania w budzie. Spał mocno i długo. Dopiero wczoraj w południe wywołałem go z tej jego budy. Niedobrze, że w tej szalonej gonitwie trochę się porozbijał. Coś mi się wydaje, że takie zachowania sygnalizują, że jest już blisko finiszu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz