poniedziałek, listopada 16, 2009

I po kolejnym miesiącu.

Znowu mi się dziura zrobiła. Miesięczna prawie. Jakoś ciągle mam kłopot ze znalezieniem czasu na sklecenie kilku zdań. Jednak na Twitterze udaje mi się coś od czasu do czasu wrzucić. Krótka forma najwyraźniej przyciąga.
Andrzej trochę mnie molestował (bezpośrednio ale i pośrednio) o przyjęcie równego z nim udziału w odnowieniu inwestycji naszych wspólnych dziadków w Jarosławiu. Nie interesuje mnie taka równość. Uważam, że przysługuje mi jedynie 4,33 do 5 spośród równych 20 części. Może i zgodziłbym się na propozycję Andrzeja, gdyby nie to, że zwalnia on od wszelkich kosztów swego brata, Jacka. Może sobie Andrzej pobłażać we wszystkim swemu braciszkowi. Ja nie muszę. Uważam go za sprytnie urządzającego się przez całe życie, dojrzałego faceta a nie wiecznie "Malutkiego Ciaciusia". Ponieważ Andrzej uparcie powstrzymuje się od korzystania z internetu, swoje zdanie w postaci nieco zawiłego jednego zdania próbowałem przekazać mu przez Klaudynę. Albo tego nie przeczytał, albo przeczytał i nie zrozumiał, bo odpisał mi smsem. A by zabawniej było, napomknął coś o matce chrzestnej. Zapomniał chyba, że w oczach apostaty to nie był argument na poparcie jego dążeń ale kontrargument. Co znaczy potęga schematu.
Jak wiadomo, sport to zdrowie. Na starość przypominają mi się dawne kontuzje. trochę mi się rozsypała kostka. Teraz już mogę nawet jako tako chodzić ale diablica puchnie od marszu i długiego siedzenia też. Trzeba jeszcze trochę to poznosić, nie mam wyboru. A chciałoby się skorzystać z ładnej pogody i pojeździć tu i ówdzie. Wchodzą w rachubę tylko najbliższe okolice: jakaś Trzebnica, czasem Świdnica.
Zdaje się, że nie będzie już blogów na mail.com. Szkoda, można było czasami coś poczytać. Zanim jednak to, co jest, zniknie, przeniosę tu cytat: "Jestem patriotą. To jest mój kraj i kocham go. Ale to nie jest moje państwo". Cytuję z pamięci, mogę się pomylić co do słów ale nie co do sensu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz