Wreszcie udało się w tym roku pojechać do Świdnicy. Przed pandemią jeździłem tam często a od stycznia 2020 ani razu, jeśli nie liczyć rajzy kolejowej na trasie Wrocław - Jaworzyna Śląska - Świdnica - Sobótka - Wrocław. Wtedy tylko szybko przesiadłem się z jednego pociągu do drugiego więc nie ma o czym mówić. O ile do Żarowa jeździłem w tym roku kilkakrotnie, to do Świdnicy wybrać się nie mogłem. Wreszcie postanowiłem się przełamać, zmusić. Wykupiłem sobie wycieczkę i dzisiaj pojechałem. Ale mimo wszystko rano bardzo nie chciało mi się opuszczać dom. Ostatecznie byłem i jestem zadowolony. Zwłaszcza, że kończą mi się wszelkie tegoroczne wyjazdy. Jeszcze tylko w poniedziałek i w czwartek lub piątek do Oławy, może w międzyczasie do Środy Śląskiej (wątpliwe) i rok wyjazdowy będzie za mną.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz