piątek, czerwca 24, 2011

Budowlany boom.

Od wczoraj zostałem w domu sam. No, poza czasem pracy ekipy w składzie p. Janek, p. Krzysztof i p. Marcin (?). Kasia z Magdą i Dominikiem pojechała do Poznania i Puszczykowa na tydzień. Początkowo mieli jechać w inne miejsce ale trafiła im się okazja. Tak czy inaczej mam powtórkę z dawnych lat, gdy jeszcze żył Leon. Co rok rodzinka wyjeżdżała w wakacje, a ja zostawałem z psem. Teraz psa nie ma ale jest budowa.
Dziś trwało zrywanie posadzki w łazience na piętrze. Łomot taki, że człowiek własnych myśli nie słyszy. Nie da się myśleć, czytać, słuchać muzyki czy oglądać filmów. Nauczyłem się jednak spać w tych warunkach. Skorzystałem ze sprzyjającej pogody i ruszyłem na mały spacer zdjęciowy po Oporowie. Remonty domów i przeróbki co kawałek Bardzo się osiedle zmienia. No i tu i ówdzie dom wystawiony na sprzedaż. Mógłby Andrzej pozbyć się krawczykówki i związanych z nią kłopotów, sprzedać ją, coś dołożyć i kupić jakiś domek tutaj. Nic z tego.
Podobno w lipcu ma na dziesięć dni wpaść do Jarosławia Karolina. Bardzo dawno nie widziałem się z nią ale nie przewiduję jazdy tam w najbliższym czasie. Chyba Andrzej mnie odwiedzi w tym roku nie w lipcu lecz w sierpniu. Zobaczymy, zobaczymy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz