Dzisiaj wieczorem odszedł Leon - Aslan. Miał siedemnaście lat, piękny wiek jak na psa. A psem był bardzo porządnym. Nawet dzisiaj załatwił sprawę nadzwyczaj grzecznie. Jeszcze po południu odzywał się, gdy Magda, Przemek i Dominik odjeżdżali zabierając ze sobą Sparky'ego. A później zapadła cisza. Około siódmej znalazła go Kasia. Był już w krainie wiecznych łowów. Leżał sobie na boku na podwórku. Gdyby to stało się w jego budzie, mielibyśmy kłopot z jego wydobyciem. Najwyraźniej chciał go nam zaoszczędzić.
Jest nam teraz bardzo dziwnie. Gdy przechodzimy koło okna albo drzwi na taras, sprawdzamy chcąc obaczyć, co tam u niego. Jutro po raz pierwszy od siedemnastu lat nie będziemy przygotowywać dla niego posiłku. Zniknie też jego pudełko z przedpokoju.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz