Dzisiaj wybrałem się rowerkiem na pożegnanie z Poltegorem. Zaczęły się prace rozbiórkowe. Na razie jeszcze za wiele nie widać: zniknęły maszty anten z dachu i obudowa schodów wejściowych, która i tak była późniejszym dodatkiem. Jasne, że nic nie jest wieczne i inwestor uznał, że najlepiej ten gmach rozebrać i na jego miejscu wybudować coś bardziej funkcjonalnego, nowoczesnego, opłacalnego. A jednak trochę żal. Gdy przyjeżdżało się do Wrocławia od południa, południowego zachodu czy południowego wschodu, z daleka widok Poltegoru oznaczał, ze Wrocław już tuż tuż. Wcześniej podobną rolę spełniał nieistniejący już komin cukrowni na Klecinie. Teraz przez jakiś czas nie będzie podobnego obiektu orientacyjnego.
Przy okazji zauważyłem, że desperacja niektórych osób jest wielka. W gorące dni sporo osób wybiera się na trawkę by na niej poleżeć w cieniu albo opalać się. Tak jest np. w południowej części parku Grabiszyńskiego ale też na Wzgórzu Gomułki (Andersa). Jednak szczególego samozaparcia wymaga chyba opalanie się na środku Placu Powstańców Śląskich. Teren dość niewielki, wokoło jeżdża liczne samochody hałasując, kurząc i smrodząc. Nie przeszkadzało to jednak dzisiaj kilku osobom w opalaniu się. Ja bym się nie zdecydował.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz