środa, października 20, 2004

Karłowice.

Dzisiaj wybrałem się na Karłowice. Po pierwsze dla urozmaicenia tras spacerowych, a po drugie by sobie powspominać. Pojechałem jedenastką na Toruńską i stamtąd powędrowałem przez Brucknera, Krzywoustego, Czajkowskiego, Przybyszewskiego, Kasprowicza, Gottwalda (dla mnie własnie tak!), Berenta, Boya, Kromera do Mostów Warszawskich. I dalej przez Jedności, Wieczorka (też własnie tak!) do Nowowiejskiej, skąd znowu jedenastką wróciłem. No, nie całkiem wróciłem.
Sporo się przez te 10 lat pozmieniało na Karłowicach: nowa droga, nowe, duże domy, zamknięto sklep papierniczy, z którego korzystałem, nie ma księgarni na pl. Kromera, nie ma też targowiska (ale to od dawna). Może, gdybym tam bywał prawie codziennie, jak dawniej, nie zauważałbym tak tych zmian.
Spotkałem p. Lidkę R. Zdziwiłem się, że od razu z daleka mnie rozpoznała. Troszeczkę pogadaliśmy ale nie za długo, bo ona do autobusu, a ja w dalsze dreptanie.
Na Krzywoustego widziałem kogoś, kto mi się skojarzył z Moniką Z. Wiek odpowiedni i podobna gestykulacja. Czy to była ona, nie wiem. Ostatni raz widziałem ją 8 lat temu, jako małą dziewczynkę.
Napisałem wieczorem do Wojtka P., może od czasu do czasu trochę sobie poplotkujemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz