W ostatni piętek wyjątkowo nie sam szedłem na koncert. Była ze mną Asia a jeszcze na miejscu dołączyła Zosia. Niestety, tym razem nie do końca było miło. Przed nami siedziała parka, jak się okazało rodzeństwo. Starsze. Ona wylała na siebie chyba pół drogerii, odór był potężny, a ja tego nie znoszę. Jeszcze dobrze po północy bolała mnie głowa. On z kolei co jakiś czas wyciągał telefon i kręcił filmiki nagrywając komentarze. Machał przy tym nieprzyjemnie nam tym telefonem przed oczami.
A poniżej Asia wyruszająca na koncert (zdjęcie zrobione breloczkiem, dla zabawy).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz