Byłem wczoraj w Trzebnicy. Na meczu Gaudii z SMS Opole. Gaudia przegrała i tym samym wypada z drugiej ligi.
Kiedy powoli szedłem do hali ZAPO, wyprzedziła mnie dziewczyna w dresie, z butami sportowymi w ręce. Jedna z miejscowych zawodniczek. I pomyślałem sobie, że wspaniale, że są jeszcze miejsca, gdzie idzie się na mecz nie po to, by pooglądać gwiazdy, ale dlatego, że w drużynie występuje córka znajomego, wnuczka sąsiada, koleżanka szkolna syna, dziewczyna z drugiej klatki... A to, czy klub jest w pierwszej, drugiej czy trzeciej lidze, nie ma dużego znaczenia. I takim, pięknym i dobrym miejscem ciągle może być Trzebnica.
Kiedy powoli szedłem do hali ZAPO, wyprzedziła mnie dziewczyna w dresie, z butami sportowymi w ręce. Jedna z miejscowych zawodniczek. I pomyślałem sobie, że wspaniale, że są jeszcze miejsca, gdzie idzie się na mecz nie po to, by pooglądać gwiazdy, ale dlatego, że w drużynie występuje córka znajomego, wnuczka sąsiada, koleżanka szkolna syna, dziewczyna z drugiej klatki... A to, czy klub jest w pierwszej, drugiej czy trzeciej lidze, nie ma dużego znaczenia. I takim, pięknym i dobrym miejscem ciągle może być Trzebnica.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz