Lato mija, ostatnio mniej letnie. Ale nie, nie narzekam, taka pogoda, jeśli tylko za mocno nie pada, jest bardzo dobra na chodzenie i fotografowanie też.
Dominik z Magdą wrócili z Ameryki a po dwóch dniach z Przemkiem i Wandą pojechał do Włoch. Ten to się najeździ. A jeszcze czeka go tydzień z Kasią w Puszczykowie. Jeszcze trochę a wnuk zapomni, że ma dziadka.
A ja w domu siedzę. Nie, nie siedzę. Mieszkam. Oglądam "Strachy" (dziś w nocy będą) i "Ranczo". Nawet jeden odcinek "Stacyjki" zobaczyłem. A wczoraj ruszył nowy serial pt. "Elewarr" czy jakoś tak. Ale ten nie jest szczególnie ciekawy. Poza tym wykonałem 66% zaplanowanych robót: fugowałem na tarasie i naoliwiłem meble ogrodowe. Zostało mi malowanie płotu ale czekam na odpowiedni dzień bez deszczu. No i nie może to być ani sobota, ani niedziela, bo w weekendy spaceruje się z przewodnikami. Na razie wszystkie spacery zaliczyłem. Może uda się tak do końca, może nic nie wypadnie. Prawdę powiedziawszy wypadnie chyba jazda Kasi do Trzebnicy ale wydaje mi się, że znalazłem satysfakcjonujące rozwiązanie. Czy tak się uda, zobaczymy, gdy wróci ona z Brukseli. Na razie, gdy jeszcze jej nie ma, korzystam z wolności.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz