poniedziałek, lipca 18, 2011

Znowu pusto.

Pusto nam się zrobiło w domu. Nie, nie, remont się nie skończył, jeszcze potrwa. Dominik wyjechał. Przedwczoraj zabrał go ojciec do drugich dziadków do Świebodzina, wczoraj przyjechali ale nie do nas. We wtorek wyjeżdżają na wakacje. Wrócą dopiero 29. A nam ta cisza, bez jego tupania, porykiwania, "ale czy mogę ci coś powiedzieć", doskwiera.
No i mieliśmy dzień lenia. Niewiele chciało się robić. Jedynie ostrym finiszem skończyłem czytać książkę Mularczyka "Każdy żyje, jak umie". Niezła, warto było kupić i przeczytać. Choć może mam nieco spaczone spojrzenie, bo też w młodości się naprzeprowadzałem.
Jutro, jeśli będzie odpowiednia pogoda, zrobię spacerek pieszy albo rowerowy. Nareszcie mam odblokowany jeden ze swoich rowerów. Powinien być sprawny tylko bardzo okurzony. Oczyszczę i jazda zrobić trochę zdjęć może. Właściwie mógłbym to załatwić na pieszej wycieczce ale zajęłoby mi więcej czasu. A mam go tak niewiele, chi, chi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz