Czy to już po wakacjach? Głupszego pytania chyba zadać nie mogłem. Przecież ja wcale żadnych wakacji nie mam albo mam wakacje przez cały czas, permanentne. To jak mogą mi się skończyć? W każdym razie wróciłem z letniego wyjazdu. Teraz chyba nigdzie dalej się nie wybiorę. Po pierwsze Dominik będzie chodzić do przedszkola i ktoś go musi z niego odbierać. Ktoś czyli ja. Nawet jeśli odbierze go Kasia i przyprowadzi do domu, to Młody będzie mnie szukał. Po drugie nie chce mi się. Na przykład jakoś zupełnie nie mam ochoty na coroczną jazdę do Jarosławia. Bo pojadę i co ja tam będę robił? Tak jak ostatnio, krótkie spacerki po mieście i słuchanie powtarzanych po raz nie wiadomo który opowieści o ludziach i sprawach, które mnie już mało interesują?
Do Świdnicy nie pojechałem, bo pogoda była w kratkę, a ja potrzebuję bezdeszczowego dnia. Jeszcze będą okazje, tylko w soboty. Wczoraj z nudów chyba wpadło mi do głowy, że można zrobić mały wyskok do Rakoszyc, zobaczyć, co tam się zmieniło. Sprawdziłem autobusy, masakra, polikwidowano wszystkie dogodne kursy. Jedynie można próbować podróży przez Kąty Wrocławskie, a i to jedynie dla odmiany w dni robocze. Chociaż właściwie czy warto?
I tak sobie siedzę w domu, trochę czytam, trochę oglądam tv, całkiem jak prawdziwy, przeciętny, by nie powiedzieć rasowy emeryt. I jeszcze patrzę, jak i w ogrodzie trawa rośnie. Wkrótce trzeba ją będzie kolejny raz kosić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz