czwartek, września 11, 2008

Trochę przedszkola i... przerwa.

No to Dominik pochodził już trochę do przedszkola i zbierał doświadczenia. Najpirw był dwukrotnie po dwie - dwie i pół godziny. Raz z Magdą, raz z Przemkiem. A w miniony piątek poszedł wreszcie na cały dzień. Było dobrze ale po całym dniu był bardzo zmęczony. Chyba za wiele miał wrażeń. Kasia go odbierała i część drogi do nas do domu niosła go na rękach. W poniedziałek, wtorek i środę ja po wnuka chodziłem. Już taki zmęczony nie był i cały powrót odbywał na własnych nogach opowiadąjąc, co robił przez dzień cały oraz oglądając patyczki, kamyki i kwiatki.
Nie ma problemów z chodzeniem do przedszkola. Przemek odwozi go, mówią sobie "pa, pa" i Dominik rusza do zabawy nawet nie oglądając się za ojcem. Odbieranie na początku było połączone z usilnym proszeniem go, by zechciał już sobie iść do domu. Od wtorku też jest dobrze. Po prostu, gdy przychodzę, pokazuje mi hienę, chyba swoją ulubioną zabawkę, później jeszcze kilka innych zabawek, po czym maszeruje do przebieralni, gdzie zakładamy buty wyjściowe i już dzielnie maszerujemy doskonale znaną mu drogą przez szkolne boisko i przejście dla pieszych z zielonym ludzikiem do domu.
Wczoraj stało się to, czego wszyscy spodziewaliśmy się: pierwsza przedszkolna choroba, angina mu się przyplątała. Tydzień przerwy w edukacji. Dzisiaj już wyglądało na to, że czuje się dobrze. Energicznie i wesoło bawił się w domu. Ale wyleczyć się trzeba, by innych nie zarażać i by osłabiony nieco organizm nie złapał czegoś następnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz