Skorzystałem, że przez prawie dwa tygodnie nie miałem żadnych pilnych zajęć i wybrałem się do Jarosławia (czyli na "Dzikie Pola" albo na "Daleki Wschód" w moim języku). Bardzo było przyjemnie. Po raz pierwszy jechałem tam przez Kluczbork. Zawsze to nowość. Tyle, że od Kluczborka do Katowic pociąg wlókł się, jak żółw bez dopingu. Czas w Jarosławiu wykorzystałem, jak lubię. Dużo spacerów, przeważnie z Klaudyną. Trochę zdjęć. Widziałem się z Wieśką, Irkiem i Bartkiem. Oczywiście też z Jackiem. I to kilkakrotnie. To niesłychanie zdolny i pracowity człowiek ten mój młodszy brat ale bardzo niezaradny. Szkoda, bo żyje dość jednak nędznie. Uśmialiśmy się potężnie, jak Klaudynie pies zjadł komórkę. Trzylatek, a jeszcze takie ma pomysły! Wracałem tradycyjnie, przez Strzelce Opolskie. Miła niespodzianka: Kaśka zaproponowała, że po mnie wyjedzie na stację.
A w domu juz czekały nowe sprawy oprócz zaplanowanych. Przyszedł harmonogram prac związanych z maturą. Dobrze, że nie mam żadnej kolizji terminów. Byłem na uczelni: rachunki, zaległy protokoł indywidualny, próba wyjaśnienia przypadków osób, które pisały (i podpisały!) kolokwium w grupie, do której zgodnie z listą nie przynależą. Hobbyści czy co? Później przerwa, podczas której mogłem posiedzieć sobie na ławeczce w parku, pierwszy raz w tym roku. Stąd i tytuł tej notki. A w końcu dnia konsultacje.
Jutro sędziuję na swoich pierwszych w tym sezonie zawodach. Kiedy byłem w Jarosławiu, Sławek, trener - koordynator, ścigał mnie, by dowiedzieć się, czy będę startował, czy mnie zgłosić. W tym roku ze startami będę chyba musiał dać sobie spokój. Zmniejszenie ruchliwości jesienią i w zimie spowodowało, że masa mi wzrosła i zawieszenie nie bardzo wytrzymuje.
No właśnie, czas najwyższy pojechać na przegląd z moim małym czołgiem. Od grudnia nie jest zarejestrowany.
A w domu juz czekały nowe sprawy oprócz zaplanowanych. Przyszedł harmonogram prac związanych z maturą. Dobrze, że nie mam żadnej kolizji terminów. Byłem na uczelni: rachunki, zaległy protokoł indywidualny, próba wyjaśnienia przypadków osób, które pisały (i podpisały!) kolokwium w grupie, do której zgodnie z listą nie przynależą. Hobbyści czy co? Później przerwa, podczas której mogłem posiedzieć sobie na ławeczce w parku, pierwszy raz w tym roku. Stąd i tytuł tej notki. A w końcu dnia konsultacje.
Jutro sędziuję na swoich pierwszych w tym sezonie zawodach. Kiedy byłem w Jarosławiu, Sławek, trener - koordynator, ścigał mnie, by dowiedzieć się, czy będę startował, czy mnie zgłosić. W tym roku ze startami będę chyba musiał dać sobie spokój. Zmniejszenie ruchliwości jesienią i w zimie spowodowało, że masa mi wzrosła i zawieszenie nie bardzo wytrzymuje.
No właśnie, czas najwyższy pojechać na przegląd z moim małym czołgiem. Od grudnia nie jest zarejestrowany.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz