środa, lutego 02, 2005

Szaleństwo.

Wczoraj pojawiła się z internecie tzw. lista Wildsteina (od nazwiska dziennikarza, ktory wyniósł i upublicznił indeks IPN) i zaczęło się szaleństwo. Kto może, szuka siebie na liście. A jak znajdzie? Znany mi, na ogół w miarę rozsądny człowiek, zawsze stroniący od polityki i śliskich spraw, gdy dowiedział się, że jego, dość zresztą popularne nazwisko da się znaleźć na liście, powiedział mi, że chodząc ulicą miał cały czas wrażenie, jakby wszyscy mu się przyglądali i za plecami wytykali palcami. Ale kogo to obchodzi? Z całą pewnością nie tego mądralę, co to zapoczątkował, ani tego, co to umieścił w internecie. A podobno sprawa ma się rozwijać. Słyszałem nie o 240 tys. lecz o 1,5 mln nazwisk. Będzie milutko w tym naszym grajdole.
Znowu dzisiaj usiłowano mi ustąpić siedzącego miejsca w tramwaju. Tym razem młoda kobieta. Może i ja staro wyglądam. Z całą pewnością mam "godny" wygląd - ostatnio musiałem się oszczędzać no i zima jest. Ale też jestem całkowicie pewien, że ze wszystkich osób jadących w tym wozie ja byłem najbardziej sprawny fizycznie. Bardziej, niż ta pani. I dlatego uniemożliwiłem jej wykonanie zamiaru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz