50 lat temu dostałem od kogoś, nie pamiętam, od kogo,
książkę Arkadego Fiedlera "Gorąca wieś Ambinanitelo" o Madagaskarze.
Bardzo ciekawą i żywo napisaną. To jedna z moich ulubionych lektur w
czasach mojej pierwszej wczesnej młodości. Mam ją do dzisiaj. Kojarzyła
mi się jakoś ze szkołą ale na pewno nie dostałem jej w nagrodę, bo nie
ma dedykacji.
Wczoraj, jakby na fali wspomnień związanych z tą książką,
poszedłem do Panoramy Racławickiej na pogadankę o Madagaskarze. Trochę
chciałem porównać sobie obraz tej wyspy, wyniesiony z lektury, z tym, co
opowie i pokaże prelegentka.
Z moich wszystkich koleżanek i kolegów szkolnych utrzymuję stały kontakt
korespondencyjny tylko z jedną koleżanką. A nie widzieliśmy się od 1968
roku, bo nie kończyła ona tej samej szkoły, co ja. Chodziła do niej
przez trzy lata a później się przeniosła. I wczoraj napisałem jej o tym
Madagaskarze, o książce i prelekcji.
Wyobraźmy sobie, jaki zbieg okoliczności. Okazuje się, że książkę dostałem
właśnie od niej jako prezent mikołajkowy. Robiliśmy w klasie mikołajki,
ona wylosowała mnie i kupiła mi tę książkę (ostatni egzemplarz w
księgarni w Jaworzynie Śląskiej), zapakowała i anonimowo, jak to w
klasowych mikołajkach, mi dała. Ale zdarzenie, co?
Dodam jeszcze, że Fiedler mieszkał sąsiadując przez płot z moimi teściami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz