piątek, stycznia 08, 2016

Wstydzę się nadal ale...

50 lat temu dostałem od kogoś, nie pamiętam, od kogo, książkę Arkadego Fiedlera "Gorąca wieś Ambinanitelo" o Madagaskarze. Bardzo ciekawą i żywo napisaną. To jedna z moich ulubionych lektur w czasach mojej pierwszej wczesnej młodości. Mam ją do dzisiaj. Kojarzyła mi się jakoś ze szkołą ale na pewno nie dostałem jej w nagrodę, bo nie ma dedykacji.
Wczoraj, jakby na fali wspomnień związanych z tą książką, poszedłem do Panoramy Racławickiej na pogadankę o Madagaskarze. Trochę chciałem porównać sobie obraz tej wyspy, wyniesiony z lektury, z tym, co opowie i pokaże prelegentka.
Z moich wszystkich koleżanek i kolegów szkolnych utrzymuję stały kontakt korespondencyjny tylko z jedną koleżanką. A nie widzieliśmy się od 1968 roku, bo nie kończyła ona tej samej szkoły, co ja. Chodziła do niej przez trzy lata a później się przeniosła. I wczoraj napisałem jej o tym Madagaskarze, o książce i prelekcji. Wyobraźmy sobie, jaki zbieg okoliczności. Okazuje się, że książkę dostałem właśnie od niej jako prezent mikołajkowy. Robiliśmy w klasie mikołajki, ona wylosowała mnie i kupiła mi tę książkę (ostatni egzemplarz w księgarni w Jaworzynie Śląskiej), zapakowała i anonimowo, jak to w klasowych mikołajkach, mi dała. Ale zdarzenie, co?
Dodam jeszcze, że Fiedler mieszkał sąsiadując przez płot z moimi teściami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz