Długo to trwało. W końcu jednak wybrałem się na Wyszyńskiego. Chciałem zrobić zdjęcie kamienicy nr 105, której wieżyczka bardzo mnie zadziwiła w ubiegłym roku. Okazało się, że można przejeżdżać obok czegoś ponad dwa tysiące razy i tego nie zauważać. No, pojechałem, swoje zrobiłem. Nawet nieco więcej. Zaszedłem od podwórza, też jest tam ciekawostka - galeryjki łączące kamienicę z oficyną.
Przy okazji popytałem o działającą kiedyś w pobliżu księgarnię "Marco Polo". W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych bardzo często w niej bywałem i bardzo dużo kupowałem. Teraz już jej nie ma, podobno splajtowała cztery lata temu. Takie mamy czasy.
Na Oporów wróciłem trochę za wcześnie. Obiecałem Dominikowi, że odbiorę go później. Wykorzystałem czas na połażenie po niektórych uliczkach. I to owocnie. Znalazłem jeden dom z tabliczką, niestety z daleka i z ukosa nie udało się odczytać napisu. I jeszcze drugi dom z miejscem po tabliczce.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz