środa, grudnia 26, 2012

Na finiszu.

Dzisiaj Kasia poleciała do Brukseli, wróci po Nowym Roku czyli wymianę kalendarzy przeżyjemy osobno. Dawno tak nie było. A niewiele brakowało, aby nie została, jeśli można to tak określić. Jechaliśmy na lotnisko jej samochodem, Kasia prowadziła. A tu na Granicznej z pobocza na jezdnię wybierał się dorodny dzik. Ciemno było, kierowca nie widział. Gdyby nie to, że ja zauważyłem zwierza i powiedziałem "Dzik, hamuj!" byłoby bęc. A Yariska w starciu ze sporym kabanem szanse ma marne. Pasażerowie też. Ale udało się. Dzik miał czas cofnąć się, my powoli przejechaliśmy. Jednak zdarzenie przypomina mi, że człowiek nie zna dnia ani godziny. W związku z tym chyba upublicznię swoją wolę dotyczącą postępowania z moim truchłem.
Dzisiaj wznowiła się dyskusja o dworku oporowskim, która zanikła chyba w sierpniu, gdy zaczęto ignorować moje wypowiedzi. Już czułem się jak jakiś szczególny dziwak, któremu jednemu choć trochę zależy na losie tego zabytku. Okazuje się na szczęście, że nie jestem sam.
Realizując zgłoszony na stronie Oporowa na FB pomysł informuję, że poniższe zdjęcie
przedstawia znajdujący się na ul. Wiejskiej we Wrocławiu tzw. Dworek Oporowski. Jego właścicielami według znanej mi informacji są panowie Łukasz i Marcin Dziewońscy, podobno architekci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz