niedziela, października 21, 2012

Zrobione.

Udało się. Pojechaliśmy w trzech: Przemek, Dominik i ja do Żarowa. Pooglądaliśmy kości mamuta i inne wykopaliska, pogadaliśmy z sympatycznym panem, który opiekuje się ŻIH a później pokazałem Dominikowi siedziby praszczurów. Zapewne niewiele z tego za jakiś czas będzie pamiętał ale utkwi mu przynajmniej to, że coś z tym nieodległym Żarowem mieliśmy wspólnego. A jeżeli tak, to może podrąży temat.
Po długim, bardzo długim czasie znowu wczoraj pojawiłem się na zawodach jako sędzia. Przy okazji miło mi było zobaczyć dawnych znajomych, z którymi nie miałbym innej okazji do spotkania. A ponieważ nie lubię odkładać żadnej roboty, którą i tak musiałbym wykonać, protokół już zrobiłem i wysłałem Wojtkowi. W ten sposób sprawę zawodów w tym roku mam zamkniętą, a w przyszłym się zobaczy. Chętnie bym się poudzielał ale raczej nie jako główny. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi praca w plenerze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz