Słabo wyszło z tym wzrostem aktywności. Myślałem, że lepiej będzie. Może jeszcze będzie.
Planowałem sobie wstępnie na wczoraj wypad do Małkowic na festyn. Jednak zrezygnowałem. Kasia miała dyżur, musiałbym tam odsiedzieć z nią sześć godzin a przy słabym zaangażowaniu emocjonalnym byłoby to śmiertelnie nudne. Myślałem nawet o tym, by pokazać Dominikowi tę imprezę ale nie chciał jechać. W ogóle nie miał ochoty wyrwać się z domu, bo odwiedziły go dzieci z sąsiedztwa a on uwielbia zabawy z nimi.
Jeszcze trochę trzeba poczekać na rozpoczęcie letnich spacerów z przewodnikami po mieście. Już mnie nosi. Nawet skorzystałem z okazji i poszedłem na podobną imprezę pod wodzą p. Beaty Maciejewskiej z GW. Też było dobrze, choć tłum był potężny. Na koniec była mowa o wybraniu się na Pawłowice ale na razie cicho więc chyba nic z tego nie wyjdzie. Przynajmniej dla mnie, bo z pewnością pojawi się konflikt terminów.
Wczoraj ruszyła strefa kibica w Rynku. Przez miesiąc mamy Rynek z głowy, trudno.
Wczoraj ruszyła strefa kibica w Rynku. Przez miesiąc mamy Rynek z głowy, trudno.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz