Inaczej niż lenistwem nie mogę tłumaczyć przeszło miesięcznego milczenia. Lenistwem wrodzonym i dobrze pielęgnowanym.
A w tym czasie zdarzyło się to i owo. Kasia na przykład była w Brukseli i wrócić zdążyła. Jest rozkochana we wnuczce. Trochę się obawiam, że Dominik może to odczuć jako pewne odsunięcie na dalszy plan, bo chyba tak jest, choć Kasia zawzięcie zaprzecza.
Pomalutku zaczynamy startować z Asią do sezonu spacerowego. Jeszcze w domu E. Stein byłem sam ale już w bibliotece (wykład) oraz Muzeum Etnograficznym (jaja!) i Architektury (May) byliśmy razem. Trzeba coś robić z czasem na emeryturze, a najlepiej poświęcić go na dokształcanie. Później będzie można wnukom opowiadać. Bo i Asia w międzyczasie babcią została - Adasia. Czyli mam nowego sąsiada, całkiem nowego.
Dominik zaczął zbierać dinusie z następnej kolekcji i bawić się iPodem. W tę drugą czynność i ja musiałem się wciągnąć, co przy moich zgrabnych paluszkach takie proste nie jest. Lepsze jednak to, niż męczenie się z Kasi telefonem. A jemu wychodzi. Czy ten model telefonu zrobiono z myślą o sześciolatkach?
Zacząłem mu czytać "Niezwykłe przeżycia doktora Dumczewa". Trochę za dorosłe ale i tak wielu rzeczy o owadach się dowie. Mam też "Doktora Muchołapskiego", niestety tylko w pdfie. Czytanie z ekranu komputera nie bardzo wchodzi w grę, chyba trzeba będzie postarać się o czytnik e-booków, nie ma wyjścia.
W międzyczasie zostałem dziadkiem wujeczno - stryjecznym. Klaudyna urodziła Holkę. Szybko jej nie zobaczę inaczej niż na zdjęciach, bo wkrótce wyjeżdżają do NZ.
W międzyczasie zostałem dziadkiem wujeczno - stryjecznym. Klaudyna urodziła Holkę. Szybko jej nie zobaczę inaczej niż na zdjęciach, bo wkrótce wyjeżdżają do NZ.
W następną noc mają przyjechać brukselczycy. Trochę marnie im się trafiło, pogoda, pięknie wiosenna dotychczas, popsuła się. Jest nieco zimno i mokro. Bardziej jesiennie niż wiosennie. Mało spacerowo, szkoda.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz