środa, lutego 10, 2010

Miło mi było.

Dreptałem sobie wczoraj po Dominika i spotkałem Izę, jego dawną ulubioną przedszkolną koleżankę. Szła ze swoją mamą z publicznego przedszkola. Podobno mnie i Dominika pamięta, mimo tego, że nie widzieliśmy się od pół roku. Powiedziałem Dominikowi o tym spotkaniu. Był zainteresowany, pytał, gdzie Iza teraz chodzi. Ale czas, kiedy to wyraźnie tęsknił za swoją towarzyszką zabaw i ciągle ją wspominał, już minął. Może trafią razem do szkoły i wtedy ich stara wtedy już przyjaźń się odnowi.


Warunki nadal mamy zimowe. Na początku Dominik chętnie wracał do domu na sankach, które ja ciągnąłem. Tak było nieco ponad tydzień, później chyba mu się znudziło. Powiedział, że chce wracać na piechotę. Fakt, że ma wtedy więcej czasu, możemy po drodze rozmawiać, bawić się w zagadki no i Młodziec może bawić się w dinozaura. To teraz jest "zimowy dinozaur", który brodzi w śniegu, a w cieplejsze dni wyszukuje strużek wody albo oczek błota. Wtedy dopiero ma frajdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz