piątek, września 18, 2009

Kolejny miesiąc minął.

Sierpień minął tak spokojnie, że nawet nie było o czym pisać. Jedynie odnotuję, że pod koniec byliśmy w Puszczykówku. Chodziło o możliwość przenocowania dla Dominika. I właściwie to wszystko. Niemal niezauważone minęły moje urodziny. Chyba jestem już tak stary, że rodzina uważa za stosowne zapominanie o tej dacie.
A wrzesień już tradycyjnie. Ledwo się zaczął, a ja kicham, kaszlę,... Przynajmniej wyjaśniło się (niestety, nie dla wszystkich), że zarazy nie przynoszę z przedszkola. Przecież przez cały sierpień do niego chodziłem i nic. A we wrześniu od razu. Dominik też podłapał ponoć anginę. Bardzo szybko mu minęła. Właściwie po dwóch dniach nie miał żadnych objawów, szczęściarz.
Wczoraj zmarła siostra mego ojca, ciocia Truda. Na pogrzeb jedziemy w poniedziałek.
Jutro czwarte urodziny Dominika. Balujemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz