Już drugi raz zabieraliśmy się z Dominikiem na Siatkarskie Mikołajki i drugi raz się nie udało. W ubiegłym roku zasnął przed samą Orbitą i trzeba było odwieźć go do domu. Tym razem złapał anginę i nie można go było ciągnąć na kilka godzin między ludzi. Tak więc mecz pooglądał w telewizji i podobno bardzo się cieszył, gdy w jakieś migawce zobaczył własnego dziadka. Jeszcze dzisiaj, gdy tylko przyszedł do mnie, powiedział, że widział mnie na meczu, w telewizorku. Może za rok się uda.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz