Rano przeczytałem sms-a z prośbą o numer mojego telefonu stacjonarnego. Podpisany "Aneta". Z komórki o angielskim numerze. Wysłałem odpowiedź. I wieczorem zadzwoniła Aneta z Londynu. Trochę sobie porozmawialiśmy (ponad pół godziny). Nie widzieliśmy się od czerwca, wiele się spraw zmieniło, więc było o czym mówić. A ponieważ w międzyczasie przez chwilę pokazałem się na GG, więc i tam miałem sporo zagadnięć. I to miłych. Jednak jeszcze ktoś mnie pamięta. Jest mi dobrze.
Na zdjęciu jest Anetka (wyższa) i Kasia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz