Kiedy człowiek osiągnie pewien wiek, więcej osób i rzeczy z jego otoczenia ubywa, niż przybywa. Ostatnio jakoś tak wyraźniej to odczuwam. Najpierw trzeba było uczestniczyć w dwóch pogrzebach: p. Jurka Blachy - dawnego kolegi z pracy a następnie prof. Mieczysława Winiarza - mojego wychowawcy w liceum.
Odchodzą ludzie ale nie tylko oni. Wczoraj byłem na wycieczce - spacerze po Ołbinie. Start ogłoszono pod d. kinem "Polonia". To błąd, powinno być nad tym miejscem. Bo kina "Polonia" już nie ma i nie ma też budynku, w którym ono działało. Jest tylko wielka dziura, w której powstają fundamenty pod nowy blok mieszkalny z usługami na parterze. Też przykro. W latach swojej pierwszej młodości chodziłem do tego kina. Przed projekcją było słowo wstępne, bo było to kino studyjne. Z filmów, które tam widziałem, pamiętam dwa. Z Kasią byłem na "Kabarecie" a sam na "Mandingo".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz