Znowu długo nie pisałem. A w tym czasie sporo się wydarzyło, tylko, że nie bardzo mam ochotę o tym pisać. No to może o czymś innym. Niedawno znowu ktoś mi powiedział, że powinienem spisać albo może podyktować swoje wspominki. Tylko nie wiem, czy warto. Ot, takie sobie przypomnienia zwykłego człowieczka, który coś tam widział, o czymś pomyślał a teraz bez ładu i składu mu się przypomina.
Na jakiś początek: w Muzeum Etnograficznym można obejrzeć wystawę zdjęć Augustyna Czyżowicza, Człowieka zwyczajnego ale niezwykłego.. Zdjęcia bardzo rozmaite. Są specjalnie wykonane do dowodów osobistych a są, i to najciekawsze, pokazujące życie codzienne i świąteczne w niewielkiej miejscowości poczynając od lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Miejsce - tzw. Ziemie Odzyskane. No i przyznam się, że mnie te zdjęcia wzruszyły. Zobaczyłem sceny bardzo podobne do tych, które pamiętam z czasów swojej pierwszej i częściowo też drugiej młodości. I oto jeszcze raz utwierdziłem się z przekonaniu, że warto i trzeba robić zdjęcia. Dużo zdjęć, rozmaitych. Dziś może nie mają one żadnej wartości ale za kilka, kilkanaście może i kilkadziesiąt lat ktoś będzie miał szanse do nich wrócić, zobaczyć, jak kiedyś było a może i też się nieco wzruszyć. I jeszcze raz zrobiło mi się żal, że nie zachowało się ani jedno zdjęcie z tych, które kiedyś, dawno temu, zrobiłem swoim pierwszym aparatem fotograficznym, Synchro-Druchem. A wywoływał i odbitki robił żarowski fotograf, pan Józef Babic, przezywany nieco złośliwie Zajobem. A był to ktoś bardzo wspaniały, uosobienie życzliwości dla świata i radości nawet z rzeczy małych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz